Obserwuj

sobota, 7 września 2013

Permanentność

Nie jest dobrze. Nic nie jest dobrze. Jest coraz gorzej. Już nawet nie pomaga Wszystko co złe . I jaka tu niby do cholery sprawiedliwość? Wszystko spada w dół. Tyle złych rzeczy krąży wokół mnie. Choroba taty. Guz mózgu. Alkoholizm. Kłótnie. Trzaskanie drzwiami. Ostre słowa. Wstyd. Chciałabym zniknąć, bo po co ja mam tu być? Żeby Bóg (a przynajmniej ktoś kto stworzył ten świat) mógł patrzyć na takie rodziny i zaśmiewać się do łez? Przynajmniej jemu jest do śmiechu. Zapewne. A ta samotność to co? W zestawie? Gratis? Ależ dziękuję bardzo. Niezależność i dorosłość to takie dwa piękne słowa. Chciałabym żeby już nastały. Możesz wtedy popatrzeć na nich i zrobić to co mój brat dzisiaj. Płacząca, pijana matka? Chory, ledwo ruszający się ojciec? Weź telefon i wyjdź. A na do widzenia spierdalaj. Ucieczka jednak pomaga. A skoro już ucieczka, to może na drugi świat?