Ta ciągła cisza mnie dobija. Słyszę tylko wskazówki zegara, stukanie klawiatury i bicie własnego serca. Bije mocno, ze strachu. Mama znowu się dzisiaj upiła, a jak przyszła to tata zaczął krzyczeć, że w lodówce pusto, w domu syf, a ona się szlaja i pije. Robiło się ostro, ja jak zwykle nie wytrzymałam i pobeczałam się jak małe dziecko. Muszę być silniejsza. Muszę. Na szczęście tata zachował się jak dorosły i poszedł spać do domku w którym ma zakład tapicerski i dziękuje mu za to. Teraz ona śpi. Jej oddech jest lekki i płytki. Trudno powstrzymać te słone łzy, które ciągle spływają mi po policzkach. Może w końcu ich zabraknie. Nie umiem tego kontrolować. Znowu muszę udawać przed znajomymi uśmiechniętą, pełną życia, wesołą idiotkę. Oni po prostu tego nie zrozumieją. Mają kasę, szczęśliwych rodziców, domy pełne miłości i ciepła, takiego zwykłego rodzinnego ciepła. Ile bym dała żeby poczuć coś takiego choć na chwilę! Czuję się zniszczona, chcę dotrwać do rana, może dam radę. Muszę.
Obserwuj
piątek, 12 kwietnia 2013
wtorek, 9 kwietnia 2013
Nienasycona
Utworzyłam tego bloga z potrzeby hmm... wyżalania, narzekania, wyładowania, sama nie wiem. Chociaż mam już jeden to nie czuję żeby był ''przystosowany'' do słów i rzeczy, które chcę tu pisać. Życie mnie doświadczyło i to nieźle, ale dałam radę i daję do teraz. Każda krzywda, wspomnienie wzmacnia mój mur. Jestem silniejsza i odporniejsza. Potrafię się zabezpieczyć przed cierpieniem. Teraz jest nie dobrze, ale stabilnie. Czuję po trochu zadowolenie, ale też pustkę, chyba wyrównałam, dotarłam do plateau. Może jakoś dotrwam do egzaminów gimnazjalnych, jeszcze tylko 2 tygodnie, potem odpoczynek. W końcu. Już mnie nie ubywa, ale też nie przybywa. Ciągłe wybory mnie wykańczają, liceum czy technikum, w moim mieście czy w Krakowie, wziąć się do nauki czy odpuścić, otworzyć się czy pozostać pod mgłą tajemnicy? Nie wiem. Nie jestem pewna. Jestem pusta, nienasycona.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

