Doszłam do wniosku, że nadałam temu blogowi wyłączność spraw moich rodziców. Raczej ich problemów z alkoholem, a przecież nie o to mi chodziło. To nie tak, że moje życie obraca się tylko wokół tego. Mam w życiu rzeczy, z których jestem dumna i się cieszę. Rodzeństwo, wspomnienia, przyjaciele, to wszystko wiele dla mnie znaczy, rodzice oczywiście też. Teraz, na przykład nie mam czasu zakrzątać sobie głowy pijaństwem rodziców, bo mam ważniejsze sprawy na głowie, a mianowicie wybór szkoły. Jestem taka trochę nijaka, bo nie mam pasji, hobby, szczególnych zainteresowań i pojęcia kim chcę zostać. Idę w kierunku nauki czyli liceum i studia, to pewne, ale co wybrać? Kiedyś było aktorstwo, a teraz niepewność, strach, że nie jestem w tym dobra, lekka socjofobia. Myślałam też o medycynie, ale styczność ze śmiercią mnie odrzuca. Coraz bliżej stąpa psychologia, jednak czy mnie to naprawdę interesuje?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz