Obserwuj

sobota, 1 czerwca 2013

Ograniczenia

Doszłam do wniosku, że nadałam temu blogowi wyłączność spraw moich rodziców. Raczej ich problemów z alkoholem, a przecież nie o to mi chodziło. To nie tak, że moje życie obraca się tylko wokół tego. Mam w życiu rzeczy, z których jestem dumna i się cieszę. Rodzeństwo, wspomnienia, przyjaciele, to wszystko wiele dla mnie znaczy, rodzice oczywiście też. Teraz, na przykład nie mam czasu zakrzątać sobie głowy pijaństwem rodziców, bo mam ważniejsze sprawy na głowie, a mianowicie wybór szkoły. Jestem taka trochę nijaka, bo nie mam pasji, hobby, szczególnych zainteresowań i pojęcia kim chcę zostać. Idę w kierunku nauki czyli liceum i studia, to pewne, ale co wybrać? Kiedyś było aktorstwo, a teraz niepewność, strach, że nie jestem w tym dobra, lekka socjofobia. Myślałam też o medycynie, ale styczność ze śmiercią mnie odrzuca. Coraz bliżej stąpa psychologia, jednak czy mnie to naprawdę interesuje?


środa, 8 maja 2013

Złość

Tym razem frustracja. Wściekłość. Sama nie wiem czy widok pijanych rodziców przyprawia mnie o smutek, rozpacz czy gniew. Na pewno emocje są, czasami chce mi się śmiać z samej siebie, z tego jaką idiotkę udaję przed innymi, z tego jak koleżanki z klasy tną się ''bo mają okrutne życie, chłopak ich nie chce, a mama nie dała na bilet do kina.'' To takie śmieszne, a jednak siedząc i pisząc to daleko mi do śmiechu. Ten ich głos, taki dławiący, poplątane, puste słowa. Te ich oczy, rozmarzone, niepewne. Te ich kroki, chwiejne i to jak się zataczają. To wszystko doprowadza mnie do szału! Może kiedyś zdobędę odwagę, żeby z tym skończyć.

Avrilka mnie rozumie.

piątek, 12 kwietnia 2013

Nałogowo

Ta ciągła cisza mnie dobija. Słyszę tylko wskazówki zegara, stukanie klawiatury i bicie własnego serca. Bije mocno, ze strachu. Mama znowu się dzisiaj upiła, a jak przyszła to tata zaczął krzyczeć, że w lodówce pusto, w domu syf, a ona się szlaja i pije. Robiło się ostro, ja jak zwykle nie wytrzymałam i pobeczałam się jak małe dziecko. Muszę być silniejsza. Muszę. Na szczęście tata zachował się jak dorosły i poszedł spać do domku w którym ma zakład tapicerski i dziękuje mu za to. Teraz ona śpi. Jej oddech jest lekki i płytki. Trudno powstrzymać te słone łzy, które ciągle spływają mi po policzkach. Może w końcu ich zabraknie. Nie umiem tego kontrolować. Znowu muszę udawać przed znajomymi uśmiechniętą, pełną życia, wesołą idiotkę. Oni po prostu tego nie zrozumieją. Mają kasę, szczęśliwych rodziców, domy pełne miłości i ciepła, takiego zwykłego rodzinnego ciepła. Ile bym dała żeby poczuć coś takiego choć na chwilę! Czuję się zniszczona, chcę dotrwać do rana, może dam radę. Muszę.



wtorek, 9 kwietnia 2013

Nienasycona

Utworzyłam tego bloga z potrzeby hmm... wyżalania, narzekania, wyładowania, sama nie wiem. Chociaż mam już jeden to nie czuję żeby był ''przystosowany'' do słów i rzeczy, które chcę tu pisać. Życie mnie doświadczyło i to nieźle, ale dałam radę i daję do teraz. Każda krzywda, wspomnienie wzmacnia mój mur. Jestem silniejsza i odporniejsza. Potrafię się zabezpieczyć przed cierpieniem. Teraz jest nie dobrze, ale stabilnie. Czuję po trochu zadowolenie, ale też pustkę, chyba wyrównałam, dotarłam do plateau. Może jakoś dotrwam do egzaminów gimnazjalnych, jeszcze tylko 2 tygodnie, potem odpoczynek. W końcu. Już mnie nie ubywa, ale też nie przybywa. Ciągłe wybory mnie wykańczają, liceum czy technikum, w moim mieście czy w Krakowie, wziąć się do nauki czy odpuścić, otworzyć się czy pozostać pod mgłą tajemnicy? Nie wiem. Nie jestem pewna. Jestem pusta, nienasycona.